2020.03.15. Tarnica

                   Witam :-)
  Po wyborze właściwej trasy (a wahania były:-) śmiało ruszyliśmy do przodu na spotkanie nowej przygody. Drogę oświetlał nam z góry w połowie nasz drogi przyjaciel taki jakiś ciągle niezmienny :-) Za to co jakiś czas wesoło przed nami popylały zające a nawet jeden lis czemu znowóż dziwiły się przydrożne sarenki :-) I tak sprawnie dotarliśmy do wysuniętej najdalej na południe zamieszkałej polskiej miejscowości , wioski Wołosate. Wieś zasiedlona w XVIw była wielokrotnie ofiarą napadów i rabunków ze strony band tołhajów, wojsk szwedzkich generała Magnusa Stenbocka w 1711r  i węgierskich husarzy. Podczas I wojny światowej na jej terenie długo toczono walki pozycyjne. Mimo tych przeciwności losu Wołosate rozrastało się i przed II wojną światową liczyło około 1200 mieszkańców i prawie 200 budynków. W 1946r ludność wsi wysiedlono a póżniej opuszczone zabudowania spalono. Po wsi pozostały tylko fundamenty cerkwi i zdewastowany cmentarz. Życie wróciło dopiero w latach 70tych XXw kiedy zaczęło tu powstawać duże gospodarstwo hodowlane. W 1994r wytyczono szlak na wznoszący się nad wioską najwyższy bieszczadzki szczyt, Tarnicę. Dziś Wołosate jest przede wszystkim niewielka osadą turystyczną i stanowi doskonałą bazę wypadową na Tarnicę i Halicz. W pażdzierniku 2011r właśnie stąd startowałem by w jedenastodniowej wędrówce pokonać GSB. I my tym razem poszliśmy tą właśnie drogą w stronę Przełęczy Bukowskiej:-) Do 1946r granica przecinała drogę wbijając się klinem na stoki Rozsypańca gdzie jeszcze dzisiaj można spotkać tam stare słupki graniczne. Bezpiecznie nie niepokojeni tym razem przez odpowiednie służby doszliśmy do wiaty turystycznej a nawet krzyża na przełęczy:-) Z Przełęczy Bukowskiej rozpościera się piękna panorama na Karpaty Ukraińskie , o czym potem :-) Sama wiata zachęca strudzonych turystów jakże znamiennym napisem ,,nigdy więcej,, - tylko czego :-) Co by to nie znaczyło szybko czmychnęliśmy do góry gdzie o zgrozo natknęliśmy się na zagubionego zarośniętego osobnika z wystającymi długimi kudłami spode kapot'ki - Bieszczad jakowyś :-)? A stare słupki graniczne znajdują się na dogodnej drodze zjazdowej o czym mogłem się osobiście przekonać :-)  I tak pomału zaliczywszy kilka spektakularnych padów dobrnęliśmy w śniegu do najwyższego bieszczadzkiego szczytu. Mierząca 1346m npm Tarnica zwana też bywa ,,górą trzech krzyży,, z racji tylu ich ustawionych na jej grzbiecie. Pierwszy z nich został postawiony w tajemnicy w 1979r jako hołd papieżowi Janowi Pawłowi II za jego pontyfikat. Po jakimś czasie przeniesiono go na Halicz a w jego miejscu w nocy z 6 na 7 czerwca 1987r postawiono nową siedmiometrową skręcaną konstrukcję. Niestety nie oparła się on wichurze i dlatego w 2000r na Tarnicy pojawił się nowy, masywniejszy duraluminiowy krzyż który stoi do dnia dzisiejszego. Dziś Tarnica jest celem licznych pielgrzymek organizowanych corocznie w Wielki Piątek. Jest chyba najpopularniejszym bieszczadzkim szczytem oferującym przy dobrej pogodzie fenomenalne widoki. A takowe mieliśmy okazję podziwiać i dzisiaj - Pasmo Jawornika , Lutańską Holicę , Ostrą Horę i Riwną - wszystkie w paśmie Połoniny Równej , całe Pasmo Pikuja z nim samym oczywiście, całą piękną Połoninę Borżawę , Pasmo Paraszki , a w oddali Połoninę Krasną , Piszkonię i niezliczone (kto by tam policzył:-) gorgańskie szczyty. Oczywiście nasze połoniny , Caryńska i Wetlińska oraz Rawki z Krzemieńcem i ukraińskimi Czeremchą i Pliszką a nawet nasze kochane Taterki :-) Nacieszywszy oczy schodzimy do Wołosatego już w mokrym śniegu , słoneczko działa :-) Jak głosi stara legenda chcący wspomóc króla Stefana Batorego wójt Wołosatego ofiarował na potrzeby wojenne wszystkie woły za co król w podzięce oddał na własność wsi wszystkie okoliczne połoniny. A wołów nie ma :-) No więc tak przy pięknej pogodzie nasza górska przygoda dobiegła końca:-) Zwane przez niektórych najpiękniejszymi polskimi górami - Bieszczady potrafią zachwycić chyba każdego. Należą do Beskidów Wschodnich które są częścią zewnętrznych Karpat Wschodnich i pomimo występowania w szczytowych partiach połonin zaliczane są do Beskidów Lesistych. Leżące w polskiej części Bieszczady Zachodnie rozciągają się od Przełęczy Użockiej na wschodzie do Przełęczy Łupkowskiej na zachodzie. Graniczą na południu z Wyhorlatem , z zachodu z Beskidem Niskim , od północy z Górami Sanocko - Turczańskimi i od wschodu z Bieszczadami Wschodnimi których najwyższym szczytem jest mój ukochany Pikuj :-)
   Wołosate   727m npm - Przełęcz Bukowska 1107m npm - Rozsypaniec 1289m npm - Halicz 1333m npm - Przełęcz Goprowców 1160m npm - Przełęcz Siodło 1275m npm - TARNICA 1346m npm - Przełęcz Siodło 1275m npm - Wołosate 727m npm
  Razem z Elą i Ewą wędrowaliśmy 22,6km z przewyższeniem 1078m  Na szlaku widzieliśmy i myszkę małą , i ptaszki figlarne , i nawet ,,diabła z dredami,, :-)  Szkoda tylko tych przebiśniegów w rowach a nie na polanach. Ale za to zauważyliśmy boćki - boćki już przyleciały:-) W drodze powrotnej sentymentalnie grała nam przede wszystkim Republika z czasów listy przebojów świetnego dawniej Programu 3. No i tak jak za dawnych czasów bywało - Bieszczady w jeden dzień się zrobić dało:-) A na koniec - mówisz i masz , ORLEN :-)
      Pozdrawiam zimowo :-)
        Łazior Świętokrzyski

Galeria: