W jarach Podola

Z Kamieńca Podolskiego do rzeki Zbrucz jest tylko 20 kilometrów. W przeszłości wzdłuż Zbrucza przebiegała granica II Rzeczpospolitej, a jeszcze wcześniej - przez 146 lat- rzeka stanowiła granicę pomiędzy Austrią a Rosją. Po zachodniej stronie Zbrucza znajduje się część historycznego Podola, która znalazła się w granicach zaboru austriackiego i od 1772 roku dzieliła losy tej części ziem polskich zwanej Galicją.
W tej części Podola dwa lata temu realizowaliśmy program naszej rowerowej eskapady. Kilkudniową wycieczkę rozpoczęliśmy w miejscowości Konopkówka, do której dotarliśmy wynajętym busem. Konopkówka to dawne uzdrowisko, założone przez barona Jana Konopkę w 1821 roku i obecnie położone jest na przedmieściu Mikuliniec. Znajdowało się tam znane już w XVI wieku źródło wód siarczanych
Uzdrowisko Konopkówka - chociaż zamierzenie urbanistyczne nie zostało w całości zrealizowane – cieszyło się wielkim powodzeniem, jako jedyne tego typu na Podolu. Niestety na skutek pożaru w 1889 zabudowania uzdrowiska uległy zniszczeniu. Obecnie na terenie dawnego uzdrowiska istnieje sanatorium „Miodobory”.
Przy okazji pobytu w Konopkówce udało nam się zobaczyć w Mikulińcach ruiny zamku z XVI wieku oraz barokowy kościół pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej z 1779 roku, jeden z najpiękniejszych na galicyjskim Podolu.
Następnego dnia ruszyliśmy na południe, wzdłuż jaru rzeki Seret, w kierunku Trembowli. Miasto położone nad Gniezną, dopływem Seretu znane jest z bohaterskiej obrony zamku w 1675 roku przed 10-tysięczną armią turecką. Zamek, mimo stacjonującej w nim nielicznej załogi (około 200 ludzi) został obroniony dzięki bohaterskiej postawie Anny Doroty Chrzanowskiej, która była żoną komendanta twierdzy.
Kolejnymi przystankami podczas podolskiej wędrówki były: Budzanów, Czortków, Ułaszkowce, Lisowce, Wysuczka, Borszczów, Krzywcze, Czarnokozińce w jarze Zbrucza.
Ta ostatnia miejscowość położona jest na wschodnim brzegu Zbrucza, czyli poza granicą Galicji. Zbrucz przejechaliśmy po moście, który został zbudowany w czasach radzieckich. W okresie międzywojennym na rzece Zbrucz istniało tylko jedno przejście mostowe (drogowe i kolejowe) w Podwołoczyskach.
W Czarnokozińcach przeżyliśmy burzę i wtedy poznaliśmy co to jest błoto podolskie. W ciągu kilkunastu minut droga gruntowa, którą jechaliśmy zamieniła się w gliniastą breję, po której nie dało się nie tylko jechać ale nawet prowadzić rower. Dopiero po kilku godzinach udało nam się dotrzeć do twardszego gruntu i późno wieczorem dojechać do Żwańca, który był miejscem kolejnego (czwartego) noclegu na naszej trasie. Następnego dnia pojechaliśmy nad Dniestr, który w tym miejscu jest już potężną rzeką i wzdłuż Dniestru rozpoczęliśmy jazdę na zachód w kierunku Okopów Świętej Trójcy. Po raz kolejny przekroczyliśmy Zbrucz i ponownie znaleźliśmy się na terenie Galicji.
Okopy Świętej Trójcy to miejsce symboliczne. Rozsławione przez Zygmunta Krasińskiego w Nieboskiej Komedii, dziś jest niewielką wioską położoną na cyplu w widłach Dniestru i Zbrucza. Z dawnej twierdzy zachowały się jedynie dwie bramy: Lwowska i Kamieniecka i resztki bastionów ziemnych.
Dalsza jazdę odbyliśmy wzdłuż Dniestru. Po drodze odwiedziliśmy Dźwiniaczkę, Mielnicę, Uście Biskupie, a podróż w tym dniu zakończyliśmy w Kasperowcach przy ujściu Seretu do Dniestru.
Następnego dnia udaliśmy się jarem Dupy (dopływ Seretu) do Zaleszczyk. Zaleszczyki to jedyne miasto w okresie międzywojennym, które miało klimat zbliżony do śródziemnomorskiego i dlatego nazywane było „polską Riwierą”. W tym czasie Zaleszczyki były znane jako miejsce uprawy melonów, ananasów, brzoskwiń; eksperymentowano też z cytrusami i ryżem.
Miasto z trzech stron opływa Dniestr. Bardzo piękny widok na miasto roztacza się południowego, bukowińskiego brzegu Dniestru. Przed wojną była tam Rumunia. Punkt widokowy znajduję się na skarpie o 170 m powyżej poziomu rzeki.
Najciekawszymi miejscami, które odwiedziliśmy w kolejnym dniu (szóstym) naszej wycieczki to były: Czerwonogród i Jazłowiec. Czerwonogród to dawne miasto, stolica jednego z trzech powiatów tworzących dawne województwo podolskie w czasach I Rzeczpospolitej. Zostało całkowicie zniszczone w lutym 1945 roku przez oddziały UPA. Z dawnej miejscowości pozostały jedynie ruiny przebudowanego na pałac zamku oraz kościoła pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Główną atrakcją Czerwonogradu jest 16-metrowy wodospad na rzece Dżuryn. Ma kilka progów skalnych i jest najwyższy na Podolu.
W Jazłowcu dawnym miasteczku położonym w jarze Jazłowczyka zobaczyliśmy ruiny zamku, który w XVI wieku uchodził za równie silną fortecę, jak Kamieniec Podolski. W Jazłowcu w dawnym pałacu Poniatowskich znajduje się klasztor i zakład wychowawczy niepokalanek.
Głównym punktem ostatniego, siódmego dnia wycieczki był wizyta w Buczaczu, w którym największe wrażenie robi barokowy ratusz zbudowany w 1751 roku przez Mikołaja Bazylego Potockiego, starostę kaniowskiego i jednocześnie słynnego z wieku ekscesów awanturnika.
W tym dniu odwiedziliśmy też greckokatolickie sanktuarium w Zarwanicy ze słynącą łaskami ikoną Matki Boskiej Zarwanickiej. Miejsce to jest celem wielu pielgrzymek, nie tylko wyznawców kościoła greckokatolickiego ale także innych wyznań.
Podróż rowerową zakończyliśmy - po przejechaniu ponad 500 kilometrów - w Konopkówce, która była punktem początkowym naszej wyprawy. W objeździe uczestniczyli: Zenon, Henryk, Jurek i Leszek oraz piszący te słowa – Andrzej.
Z Konopkówki poprzez Tarnopol i Lwów wróciliśmy do Polski. Ale ten fragment podróży odbyliśmy już busem.

andkoz

Galeria: